Wiadomo ze w zyciu kazdej prawie uczelni funkcjonuje szerg róznego rodzaju podan, legend przekazywanych przez starsze roczniki młodszym studentom.
Chciałbym zeby forumowiecze podzielili sie owa wiedza dla zachowania jej dla potomnosci
Najstarsza legenda jest chyba historia o pomniku naszej drogiej patronki, który ma sie udac do biblioteki głownej i zdac ksiązke, a nastąpic ma to gdy jakas dziewica ukonczy nasz uniwerek - niestety przez pół wieku istnienia naszego uniwersytetu nie udało sie spełnic tego warunku
Z gory dziekuje za podzielenie sie podobnymi historiamii i pozdrawiam
Kiedyś usłyszałem, że jak dawna władza budowała umcs to w planach nasz rektorat miał być wyższy od budynku KULu, żeby pokazać kto jest lepszy ![]()
I tak tez się stało, tylko że konstrukcja naszego wieżowca nie wytrzymała i najwyższe piętra zaczęły się lekko przechylać.
Żeby uratować chociaż resztki honoru postanowiono rozebrać dwa najwyższe piętra i tak to ukształtował się nasz rektorat 
Ile w tym prawdy
To wiedzą tylko najstarsi górale
Może to będzie czarny humor ale nie jest zły:
Co mówią studenci na 14 piętrze w rektoracie jak śnieg spada z parapetów.
O kolejny skoczek ah ah ah no dobra przepraszam ha ha ah ah
A pamiętacie opowieść o pewnym prof. z WPiA,który na egzaminie próbował przepytać paprotkę??
W wersji znanej przzemnie jeden ze studentów zwrócił prof. uwagę- "Ale panie prof.,to paprotka",na co prof. spokojnie odp."A mnie gówno obchodzi jak on się nazywa".
To ja opowiem chyba kultową historie sprzed kilku lat na humaniku o pewnym profesorku filozofii.
Wchodzi do auli nowy prof i pyta:
-kochacie mnie moje prosiaki?
[Chwila konsternacji, studenci dłubią w uszach, przecierają oczy i patrza z niedowierzaniem. Po kilku sekundach padają pierwsze niesmiałe "Tak". No bo jak to powiedzieć profesorowi że się go nie kocha, nawet jesli nazwał nas prosiakami.]
-TAK - odpowiadają studenci
Na to profesor:
-No to mam was głęboko w dupie!
Zastrzegam iz jest to historia ludzi z humanika i nie biore odpowiedzialności za jej prawdziwość.
Na pierwszym roku prawa zdaje się egzamin,który powszechnie uważany jest za najcięższy w ciągu 2 pierwszych semestró(ludzie z prawa już wiedzą o jaki egzamin i o jakiego prof. chodzi).Teksty,które student może usłyszeć na powyższym egzaminie ścinają z nóg.Ale najlepszy jest kubek powyższego egzaminatora,stojący centralnie przed odpowiadającym studentem.Z jednej strony widnieje na nim napis "kubek prawnika",a z drugiej,odwróconej do studenta oczywiście "Z każdym dniem rośnie liczba osób które mogą mnie pocałować w dupę"
A ktos pamięta jeszcze tak zwaną "misje na marsa" i
Chociza nie wiem czy jest ona konkretnie zwiazana z naszym uniwerkiem! Ale mysle ze przypomniec warto!
Policjanci na patrolu na miasteczku znajduja pod akademikiem kartonowe pudło z napisem "MISJA NA MARSA" otwieraja je i widza w srodku kompletnie pijanego studenta - pudło najprawdopodobniej wypadło z któregos z okien w akademiku aby rozwiazac sprawe udaja sie do akademika, wchodza na coraz wyzsze pietra i na jednym z nich odkrywaja "niesamowita" imprezke, sami pijani studenci tak ze nie da sie z żadnym z nich porozmawiac. Wchodza do pokoju z ktorego dobiegaja dzwieki muzyki i znajduja na stole takie samo pudło jak przed akademikiem rowniez ze studentem w srodku, tylko tym razem na pudle widniał dumny napis " MISJA RATUNKOWA"
to sie nazywa fantazja
Ciekaw jak bardzo owa historia jest prawdziwa
Hmmm to bylo w warszawie, i kolesie byli ostro napiguleni, a pasazer misji na marsa nie przezyl - to z moich informacji.
impreza w akademiku:
ludzie sie napili i postanowili pojeździć na nartach ze schodów
jeden ludek przejechał panią sprzątaczkę, ona poturbowana, wzywają pogotowie.
lekarz ją pyta: co pani jest?
a ona troche w szoku: narciarz mnie przejechał
podobno chcieli ja wziąć na konsultacje psychiatryczne
Moi drodzy... Misja Na Marsa to miejska legenda... to było wszędzie, w każdym miescie, w kazdym akademiku
spytajcie sie kogo chcecie, a okaże się, że tam też to było
U mnie w CK tez oczywiscie Misja była
W Grzesiu to w ogóle najlepsze imprezy są,
Nie dziwie się, że ludzie pamiętają tam narciarzy na schodach, kiedyś dałbym sobie rękę uciąć, że widziałem tam psa pawłowa

Hmm czyzby to były juz wszystkie legendy akademickie!
Wyglada na to ze ksiazki na ten wdzieczny temat to ja raczej nie napiszę
ja slyszalem o akcji z szanowna pania Zapalą ;]
byla noc, przyjmijmy 3 w nocy(bo nie wiem dokladnie) , ktos dzowni do portierni ze skarga-ktos na pietrze spiewa ;] portierka przychodzi i widzi kilku kolesi na korytarzu pijacych wodke i spiewajacyh godzinki hehe, oczywiscie dostali upomnienie,wodka zostala skonfiskowana, karty mieszkanca prawdopodobnie tez, minelo troche czasu i znowu ta sama akcja, no i kolejna wodka zostala zabrana, lacznie pani Zapala zebrala 4 butelki wodki hehe ;] widac chlopaki mieli mete w pokoju heh
i za kazdym razem do wodki spiewali godzinki
Zupełnie tak jak Czesio śpiewający gorzkie żale
Jesli chodzi o przeszkadzanie przy imprezowaniu to przypomniała mi sie historia z Koniowatą (tak ochrzczona została kierowniczka DS Zana) Podobno studenci zakupili i wreczyli szanownej pani kierownik po wymeldowaniu sie worek owsa w nagradę za to iz bardziej lub mniej skutecznie uniemozliwiała im imprezowanie
Ciekawe na co mogłaby liczyc szanowna pani Zapała
Dwa lata temu nieznany sprawca na temat Sz. P. Zapały obrysował całą klatkę schodową w Heliosie niecenzuralnymi hasłami...
Cały akademik miał ubaw aż do wakacji 
Autor nie oszczędził nawet w swych oszczerstwach ochrony i ówczesnej pani kierownik, której na całe szczęście już nie ma w Heliosie.
Jeszcze tylko Sz.P. Jaskinia przejdzie na emeryturę to w tym akademiku będzie się żyło o wiele przyjemniej
jaskinia bedzie zyc wiecznie ![]()
przezyje jeszcze kilkadziesiat pokolen studentow w Heliosie ;p
hehehe
czy jaskinia to jest nazwisko tej kobiety??
Dzizaz gdzies byla nawet strona z tymi wszystkimi studenckimi mitami. Tak na szybko :
kolesie w akademiku zalozyli sie, kto przyniesie najfajniejsza rzecz na dach. Kazdy wzial jakis dziwny wynalazek pewny tego, ze wlasnie on wygra. A ostatni przyprowadzil konia. Teraz najlepsze - zgodnie z podaniem ludowym kon nie da rady zejsc w dol po schodach i trzeba go bylo sciagac dzwigiem.
I cos, co sam widzialem. Kumpel gral za mlodu na trabce. I wszystko fajnie, ale jak sie troche napil to lubil stac na parapecie w akademiku ( 5-6 pietro ) i na niej grac w nocy umilajac zycie braci studenckiej. Wokol zjawiska zrobilo sie po pewnym czasie glosno. Pojechalem do niego kiedys, troche popilismy itd. a rano jako dobry kumpel poszedl po kefir i jakies zarcie. Oczywiscie, w najmniej odpowiednim momencie postanowili go odwiedzic rodzice. Siedze skacowany, podtrzymuje wspaniala konwersacje o tym, ze ktos podobno gra w nocy na parapecie i ze to na pewno nie Maciek
, a tu nagle wpada koles z pietra
- Czesc, jest Trebacz ?
....
Nasz z Kaką wsópłlokator opowiadał historyjkę sprzed paru lat, kiedy to mieszkał jeszcze w 612 (w Feminie ma się rozumieć), ostro walili tam w gaz, i pewnego razu kiedy Basta (nasza ukochana portjera) razem z dwoma ochroniarzami próbowała ich uciszyć, jego ówczesny kolega z pokoju wyskoczył do nich z nożem i gonił, wyobraźcie sobie, dwóch dużych facetów oraz niezmiernie wścibską i wredną portjerę aż do parteru. =))
"Nasz z Kaką wsópłlokator opowiadał historyjkę sprzed paru lat, kiedy to mieszkał jeszcze w 612 (w Feminie ma się rozumieć), ostro walili tam w gaz, i pewnego razu kiedy Basta (nasza ukochana portjera) razem z dwoma ochroniarzami próbowała ich uciszyć, jego ówczesny kolega z pokoju wyskoczył do nich z nożem i gonił, wyobraźcie sobie, dwóch dużych facetów oraz niezmiernie wścibską i wredną portjerę aż do parteru. =))"
To raczej nie jest śmieszne tylko żałosne,ten koleś przyjechał z dżungli?
pewnie z puszczy. białowieskiej
Czyzby temat umarł...
A szkoda, bo fajnie tak poczytać "legendy"
Powered by Invision Power Board
© Invision Power Services